wtorek, 18 października 2016

Życie prezesa



Pierwszy post to będzie coś na temat znanego wszystkim Pana Jarosława K. Nie ukrywam, że gość działał kiedyś na mnie jak płachta na byka. Teraz to się zmieniło, bo chyba zwyczajnie mi żal chłopa. Naprawdę. Kiedyś mnie bardzo swoim zachowaniem drażnił, kiedy się pojawiał w telewizji to normalnie dostawałem białej gorączki. Dziś podchodzę inaczej do tego. Pomyślmy przez chwilę, jakie życie ma nasz szacowny Jarek. Bez rodziny, bez przyjaciół, bo jedyni przyjaciele to przyjaciele polityczni, a to nie jest prawdziwa przyjaźń. Ma kota, choć tego nikt nie jest pewien. Zastanówmy się przez chwilę. Czy my byśmy chcieli, aby nasze życie wyglądało tak jak tego Pana? W gruncie rzeczy to jest na prawdę smutne. Musi być straszliwie samotny Pan Kaczyński. Zastanawiałem się kiedyś, czy był on kiedyś związany z jakąś kobietą, czy może tutaj mamy do czynienia z poważniejszą wadą genetyczną. Nie chcę niczego sugerować, ale może to jest kryptogej? 

Druga rzecz, nad którą często się zastanawiam poza nieszczęściem Pana Jarka, to fakt jego przywództwa w partii. Przywódca powinien mieć charyzmę i łatwość nawiązywania kontaktów. Kaczyński nawiązuje łatwo kontakty, ale ze swoimi zwolennikami, a jego charyzma porywa tylko fanatyków PIS. CO jest w nim takiego, że ciągle jest u sterów partii, partii, która pod innym przywództwem osiągnęłaby więcej. Dlaczego wszyscy go się boją, dlaczego w PIS nie ma ludzi, którzy by zakwestionowali jego przywództwo? Nie wiem. Czasami myślę, że ten cały PIS jest tak zakłamany i fałszywy nawet względem siebie, że nie jeden myśli o zmianie lidera, ale boi się o tym komukolwiek powiedzieć, bo zaraz prezes się dowie i poniesie tego konsekwencje. Tam chyba każdy donosi na każdego. To jest masakra. Nie mówi, że w innych partiach jest inaczej, bo tego nie mogę stwierdzić, Mówię jak to wygląda na zewnątrz. 

Ostatnia rzecz, która czasami mnie zajmuje, to fakt głębokiej nienawiści, jaką sieje Kaczyński. Katolik można rzec, powinien być wzorem wszelkich cnót. Jarek jednak woli burzyć niż budować, a to, że na trumnie swojego brata i innych ofiar katastrofy smoleńskie buduje polityczny sukces jest obrzydliwe i nie godne katolika. Gdzie by był Kaczyński gdyby nie katastrofa smoleńska. Gdzie był by PIS? Strach pomyśleć, ale dla PIS wydarzenia w Smoleńsku były tym, dzięki czemu ta partia utrzymała się na powierzchni, a Kaczyński stał się dla nich męczennikiem. Dzięki katastrofie PIS jest gdzie jest! Ja również mam brata, którego mimo wielu różnic bardzo kocham i gdyby coś mu się przydarzyło długo bym dochodził do siebie. Kaczyńskiemu nie przeszkadzało to. Wystartował w wyborach prezydenckich. Jak można. Czy normalny zdrowy człowiek tak by postąpił. Czy nie czuje ten Pan wstydu. 



Podsumowując. Żal mi Prezesa, ale żal mi, dlatego, że chyba poszedł drogą, z której już nie może zawrócić. Szkoda, że droga ta prowadzi do szerzenia nienawiści i różnic społecznych, szkoda, że jego wędrówką kieruje chęć zemsty na kimkolwiek nie za śmierć swojego brata, ale za to, że w życiu prywatnym jest raczej nieudacznikiem i obarcza o to wszystkich. Czy jakaś ukryta opcja gejowska? Nie wiem. Pewnie geje wiedzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz