piątek, 21 października 2016
Lech Wałęsa - mistrz?
Pisałem ostatnio troszkę o Jarosławie Kaczyńskim. Teraz czas na refleksje na temat kogoś z drugiej strony sceny politycznej. To refleksji tej skłonił mnie materiał na temat Lecha Wałęsy, który pokazano w TVN24 dwa dni temu. Swoje zdanie na temat Wałęsy mam niezmienione od kilku lat. Nie wątpliwie jest ikoną Solidarności i ikoną przewrotu w Polsce, który dokonał się w dużej mierze dzięki niemu. Chwała mu za to i podziękowania. To jest bezsprzeczny fakt, który nie podlega dyskusji. Jednak jak się okazało jest druga strona medalu, o której środowiska prawicowe już dawno nam mówiły, a i zwykli obywatele o tym wiedzieli. Lech Wałęsa to Bolek, współpracownik bezpieki. To zdaje się też fakt, który powinni zbadać dokładnie historyce. Bez względu na to czy Lech Wałęsa był współpracownikiem i czy donosił to nie umniejsza jego udziału w obaleniu komunizmu. To trzeba wiedzieć. Ja osobiście to szanuje, chociaż Lecha Wałęsy nie mogę znieść. Właśnie o tym chciałem napisać kilka zdań.
Nie jestem historykiem, ani do końca nie znam życiorysu Wałęsy, więc to, co tutaj napiszę to będą głównie moje obserwacje i przemyślenia. Niewątpliwie życie Wałęsa miał bardzo ciekawe. Obecnie jak się wypowiada to przemawia przez niego wielka pycha i wręcz jego zachowanie jest nartystyczne. Ja wybujałe ego i to bardzo wybujałe. Jeżeli był taki całe życie, a człowiek raczej się w ciągu swojego życia nie zmienia, to fakt jego współpracy z SB jest bezsprzeczny. Młody chłopak, który dostaje propozycję donoszenia na znajomych i jest za to wynagradzany z takim ego jak ma Wałęsa to idealne rozwiązanie dla kogoś, kto chce pokazać, jaki z niego "kogucik". Wałęsa na pewno zgodził się na współprace i to pewnie właśnie z takich pobudek.
Następnym etapem życia Lecha to już Solidarność. Moim zdaniem człowiek ten znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie w swoim życiu i trochę przez przypadek stał się symbole zwycięstwa nad komunizmem. Z obecnych wypowiedzi Pana Wałęsy wynika, że nie jest on jakimś przywódcą, za którym pójdą tłumy. Został on na takiego lidera wykreowany, ludzie musieli mieć twarz, która będzie symbolizowała ich walkę, kogoś, kto będzie ich reprezentował. Padło na Wałęsę. Moim zdaniem w tamtym okresie jego współpraca z SB już dawno była zakończona. Chociaż na zdrowy rozum nie wiem, dlaczego w tamtym czasie służby nie ujawniły, że jest on ich współpracownikiem w celu pokazania ludziom, że ten Lech Wałęsa to oszust.
Potem nastąpiła prezydentura Lecha Wałęsy. Pamiętam jak się wstydziłem za niego wszędzie gdzie się pojawiał za granicą. To w tamtym okresie chyba całkowicie poczuł się nadczłowiekiem. Dziś trochę się gubi. Powinien przyznać się do współpracy to chyba lepiej by na tym wyszedł. Najnowsza jego obrona to taka, że taki z niego cwaniak, że wykiwał nawet bezpiekę. Współczuje redaktorom, którzy muszą z nim rozmawiać. Człowiek ciągle powtarza, jaki to on wręcz super bohater, jaki kuźwa inteligent, nikt mu nie podskoczy, a dziennikarz jak zadaje głupie pytania to jeszcze zjeby dostanie. Wałęsa obrósł w piórka, kłamie i oszukuje. Ludzi ma za debili i przez to naprawdę stracił w oczach wielu. Brakuje mu skromności i chęci przyznania się do błędów, które oczywiście każdy z nas w życiu robi. Sztuką jest przyznać się do nich i wyciągnąć konsekwencję. Po tym poznaje się ludzi wielkich. Wałęsa to przypadkowy bohater walki z komunizmem, człowiek, który niestety już tłumów za sobą nie porwie. Mosze czas odejść na emeryturę i przestać się wypowiadać publicznie, bo mam wrażenie, że coraz bardziej się pogrąża. Co o tym myślicie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz