poniedziałek, 31 października 2016

Macier - Szaman ludu pisowskiego.


Nie jestem psychologiem tym bardziej psychiatrą, ale to, co wyprawia Pan Macierewicz nie jest normalne, a w jego oczach widać obłęd. Czy tylko ja to widzę? Wiem, że nie, ale czy nikt w PIS tego nie widzi, że trzeba w paro powstrzymać szaleńca, bo to wszystko może źle się skończyć dla partii. Choć akurat z tego powodu to nie ukrywałbym radości. 

Macierewicz w PIS jest jednak nietykalny. Moim zdaniem to psychol, który robi wszystko, co mu każe Kaczyński, choć czasami pokazuje swoją niezależność jak w sprawie Misiewicza. Jednak on ma całkiem inny plan niż Kaczyński i jego głównym celem jest pozbawienie władzy w PIS Jarosława. Może się mylę, ale czeka tylko na odpowiedni moment. Dzięki Smoleńskowi ma niesamowite poparcie ludu, wręcz jest dla nich Bogiem, Kapłanem czy Szamanem. Jak zwał tak zwał. Wie, że Kaczyński nie pozwoli mu zrobić krzywdy, bo przecież lud smoleński pójdzie za Macierewiczem wszędzie. Ciekawi mnie czy Kaczyński taki genialny strateg nie dostrzega tego, że Macier jest dla niego zagrożeniem. Myślę, że dostrzega, ale wie, że to idiota i obawia się Macierewicza. Można powiedzieć, że tym Antkiem to Kaczor strzelił sobie w stopę. Na razie w stopę, bo za jakiś czas to będzie jednak strzał śmiertelny. 

Macierewicz mimo swojej choroby, nie do końca jest debilem. Ma swój cel, który chce osiągnąć i będzie do niego dążył odgrywając często chorego i jebniętego ministra, któremu się wszystko wybacza ze względu na to, że jest chory. Samo zachowywanie się Antka, ten głupawy uśmieszek, to pochylanie się podczas rozmowy, to szukanie wszędzie spisku jest albo objawem choroby, albo wyśmienitą grą Maciera. Ciężko mi to ocenić, bo nie znam go i nie wiem czy był taki zawsze, czy po prostu uderzył się jakiś czas temu w głowę.

Analizując to, co robi teraz i to, co mówi stwierdzam, że to facet, który zwariował, Żyje w swoim świecie gdzie odgrywa jakąś rolę zbawcy świata. Ludzi ma za idiotów. Kiedy patrzy na ludzi to jego wzrok zdaje się mówić "wytłumaczę, ale i tak z tego nic nie zrozumiesz". Smoleńskie guru ciemnego ludu, tak go można nazwać. Nie wiem, do czego dąży, co chce osiągnąć i dlaczego ludzie mu wierzą? Dlaczego ludzie nie widzą w nim idioty, który szkodzi Polsce gorzej niż cały PIS razem wzięty? Czasami mam wrażenie, że to może ze mną coś nie tak jest, a Antek zachowuje się jak najbardziej poprawnie i to, co mówi to są mądrości, których trzeba słuchać. Jeśli tak jest, to żal mi to mówić, ale to ja jestem chyba walnięty w łeb. 

Czy Macierewicz to psychol, czy genialny strateg? Czy może Szaman zaklinający prawdę? A może genialny minister propagandy i człowiek kreujący własną rzeczywistość? Co o tym myślicie? Mam nadzieję, że więcej ludzi widzi to, co ja.

wtorek, 25 października 2016

Fenomen Zmarzlika


Jestem kibicem żużla. Stal Gorzów to moja drużyna. Choć staram się przeważnie być obiektywny to nie zawsze mi to wychodzi. Kibicuje Stali od 30 lat więc mam prawo trochę czasami naginać fakty. W ostani wekend tworzyła się histroia. Moim zdsaniem historia, która da początek czemuś co będzie pwoodowało, że przez wiele lat będę przeżywał takie chwile jak w minioną sobotą. Bartosz Zmarzlik. Dla wielu osób nie związanych z żużlem to ppostać anonimowa, chociaż trzeba tutaj powiedzieć, że już coraz więcej ludzi słyszało to nazwisko. Warto je zapamiętać.

Bartek Zmarzlik w sobotę został trzecim żużlowcem świata w sezonie 2016. Trzeba w tym momencie zaznaczyć, że Bartek jest jeszcze juniorem, że to jego pierwszy sezon w elitarnym gronie jakim jest żużlowe Grand Prix.

Trochę słów na temat Bartka i o tym jak ja widzę dalej jego karierę. O Bartku usłyszałem kiedy jeszcze nie miał licencji żużlowej, a na żużlu ścigsałsię jego starszy brat Paweł. Mówiono wtedy, że młody Zmarzlik to taletn najwyższej próby. Słyszałem również historie, że kiedy Bartek już zaczął się ścigać na Jancarzu, jeszcze bez licencji, to jego ojciec często zamykał oczy i nie patrzył na to co Bartek wyprawia. Nie wiem na ile to prawda, ale podczas jednego z treningów Bartek tak wyprzedzał na prostej i wcisnął się w miejsce gdzie nikt o zdrowej głowie by nie wjechał, czego efektem był podarty kombinezon w wyniku chaczenia o bandę. Licencję zdał bez najmniejszych problemów. Od początku jego kariera to było coś niesamowitego. Dawno się nie widziało tak młodego chłopaka, który tak bardzo pragnął wygrywać. Można tutaj powiedzieć, że inni też chcą. Moim zdaniem nie tak jak Bartek. Zmarzlik miał to szczęście, że kiedy zdał licencję i kiedy zaczął pierwsze starty w ekstralidze w klubie był Tomasz Gollob. Odrazu stał się on idolem bartka, choć w Polsce nie znajdę młodego zawodnika pokolenia Zmarzlika, który by otwarcie mówił, że jego idolem jest Pan Gollob, jak to mówił i chyba mówi Bartek do dziś. Gollob pomógł Zmarzlikowi, ale i sam Bartek tej nauki pragnął i sam potpatrywał mistrza. Każdy kolejny sezon to pasmo coraz większych sukcesów Bartka na arenie krajowej jak i między narodowej. Strach pomyśleć co będzie za rok przecież ten zawodnik z roku na rok jest lepszy. Po zdobyciu tytułu mistrza świata juniorów w zeszłym roku w tym te zawody sobie odpuścił i skupił się na Grnad Prix. To co w tym sezonie zdobył na arenie międzynarodowej powala. Z druzyną juniorską i seniorską zdobył złoty medal Drużynowych Mistyrzów Świata, trzeci zawodnik na świecie w zawodach indywidualnych, najwyższa średnia na bieg w lidze polskiej i szwedzkiej! Co jeszcze musi zdobyć ten zawodnik, aby przekonać do siebie tych, którzy twierdzą, że to zawodnik jednego toru? 

Bartek ma jasno nakreślony cel w swoim życiu i wie, że chce być najlepszy na świecie. Żużel to całe jego zycie i życie jego rodziny, któa tworzy niesamowity team. W sobotę w Australi gdzie ważyły się losy medali i do końca nie było wiadomo co się uda Bartkowi zdobyć, Bartek pokazał jedną nową cechę, której wcześniej u niego nie widziałem: odporność na stres. Wszyscy liczyli na medal i Zmarzlik wiedział, że medal jest blisko. Obawiałem się, że nie da rady psychicznie tego udźwignąć i to będzie najgorsza runda GP w jego wykonaniu. Stało się jednak inaczej i Bartek Zmarzlik pokazał, że robi się zawodnikiem kompletnym, a ma dopiero 21 lat. Spokój jaki prezentował w sobotę powodował, że po dwóch biegach byłem pewny, że jakiś medal dowiezie w tych zawodach. Oby Zmarzlika omijały tylko kontuzje, a w przyszłości będziemy cieszyć się z jego jazdy i na pewno przejdzie on do historii.

piątek, 21 października 2016

Lech Wałęsa - mistrz?



Pisałem ostatnio troszkę o Jarosławie Kaczyńskim. Teraz czas na refleksje na temat kogoś z drugiej strony sceny politycznej. To refleksji tej skłonił mnie materiał na temat Lecha Wałęsy, który pokazano w TVN24 dwa dni temu. Swoje zdanie na temat Wałęsy mam niezmienione od kilku lat. Nie wątpliwie jest ikoną Solidarności i ikoną przewrotu w Polsce, który dokonał się w dużej mierze dzięki niemu. Chwała mu za to i podziękowania. To jest bezsprzeczny fakt, który nie podlega dyskusji. Jednak jak się okazało jest druga strona medalu, o której środowiska prawicowe już dawno nam mówiły, a i zwykli obywatele o tym wiedzieli. Lech Wałęsa to Bolek, współpracownik bezpieki. To zdaje się też fakt, który powinni zbadać dokładnie historyce. Bez względu na to czy Lech Wałęsa był współpracownikiem i czy donosił to nie umniejsza jego udziału w obaleniu komunizmu. To trzeba wiedzieć. Ja osobiście to szanuje, chociaż Lecha Wałęsy nie mogę znieść. Właśnie o tym chciałem napisać kilka zdań.

Nie jestem historykiem, ani do końca nie znam życiorysu Wałęsy, więc to, co tutaj napiszę to będą głównie moje obserwacje i przemyślenia. Niewątpliwie życie Wałęsa miał bardzo ciekawe. Obecnie jak się wypowiada to przemawia przez niego wielka pycha i wręcz jego zachowanie jest nartystyczne. Ja wybujałe ego i to bardzo wybujałe. Jeżeli był taki całe życie, a człowiek raczej się w ciągu swojego życia nie zmienia, to fakt jego współpracy z SB jest bezsprzeczny. Młody chłopak, który dostaje propozycję donoszenia na znajomych i jest za to wynagradzany z takim ego jak ma Wałęsa to idealne rozwiązanie dla kogoś, kto chce pokazać, jaki z niego "kogucik". Wałęsa na pewno zgodził się na współprace i to pewnie właśnie z takich pobudek.

Następnym etapem życia Lecha to już Solidarność. Moim zdaniem człowiek ten znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie w swoim życiu i trochę przez przypadek stał się symbole zwycięstwa nad komunizmem. Z obecnych wypowiedzi Pana Wałęsy wynika, że nie jest on jakimś przywódcą, za którym pójdą tłumy. Został on na takiego lidera wykreowany, ludzie musieli mieć twarz, która będzie symbolizowała ich walkę, kogoś, kto będzie ich reprezentował. Padło na Wałęsę. Moim zdaniem w tamtym okresie jego współpraca z SB już dawno była zakończona. Chociaż na zdrowy rozum nie wiem, dlaczego w tamtym czasie służby nie ujawniły, że jest on ich współpracownikiem w celu pokazania ludziom, że ten Lech Wałęsa to oszust.

Potem nastąpiła prezydentura Lecha Wałęsy. Pamiętam jak się wstydziłem za niego wszędzie gdzie się pojawiał za granicą. To w tamtym okresie chyba całkowicie poczuł się nadczłowiekiem. Dziś trochę się gubi. Powinien przyznać się do współpracy to chyba lepiej by na tym wyszedł. Najnowsza jego obrona to taka, że taki z niego cwaniak, że wykiwał nawet bezpiekę. Współczuje redaktorom, którzy muszą z nim rozmawiać. Człowiek ciągle powtarza, jaki to on wręcz super bohater, jaki kuźwa inteligent, nikt mu nie podskoczy, a dziennikarz jak zadaje głupie pytania to jeszcze zjeby dostanie. Wałęsa obrósł w piórka, kłamie i oszukuje. Ludzi ma za debili i przez to naprawdę stracił w oczach wielu. Brakuje mu skromności i chęci przyznania się do błędów, które oczywiście każdy z nas w życiu robi. Sztuką jest przyznać się do nich i wyciągnąć konsekwencję. Po tym poznaje się ludzi wielkich. Wałęsa to przypadkowy bohater walki z komunizmem, człowiek, który niestety już tłumów za sobą nie porwie. Mosze czas odejść na emeryturę i przestać się wypowiadać publicznie, bo mam wrażenie, że coraz bardziej się pogrąża. Co o tym myślicie?

wtorek, 18 października 2016

Real Madryt - Legia Warszaw 5:1 sukces Polskiej piłki



Trzeba to z siebie wyrzucić, bo zaraz jajko chyba zniosę. Wczoraj był mecz!!! Real Madryt - Legia Warszawa. Zawsze miałem wyrobione zdanie o naszej Polskiej piłce nożnej i nie zmienił twego niby dobry występ na EURO. Można powiedzieć, że reprezentacja i tak coś tam potrafi kopać, ale te wszystkie pochwały w jej kierunku są i tak przesadzone. Dziś jednak zajmę się polską piłką klubową. To, co reprezentujemy na boiskach Europy jest po prostu poniżające. Legia Warszawa nie dość, że jej kibice przynoszą wstyd - bezmózgi jebane, to jeszcze drużyna się wpisuje w ich poziom. Jak bawią mnie te wszystkie komentarze, że wynik nie odzwierciedla gry i, że Legia postawiła się Realowi i pokazała, że potrafi grać w piłkę. Komentują tak zarówno kibice jak i komentatorzy, którzy powinni się trochę znać na piłce. Szanowni kibice i szanowni komentatorzy czy tylko ja widziałem, że Real grał na 30% swoich możliwości? Przecież Ronaldo nawet się nie spocił ludzie!!!! Pisanie i mówienie o dobrej grze Legii to obłuda!!! Zresztą, co to za klub Polski, w którym polskie nazwisko to naprawdę rzadkość. Zbieranina zawodników z całego świata, którzy poziomem nie za wiele odstają od naszych krajowych graczy z V ligi. Nawet nie wiem czy taka liga jest. Dlaczego wszyscy nie powiedzą wprost, że jesteśmy w piłce nożnej na końcu europejskiej stawki, choć obawiam się, że i w światowej piłce jesteśmy dość nisko w klasyfikacji. Dlaczego nie powiemy, że nasi piłkarze to kopacze bez ambicji sportowych. Ambicje finansowe mają zaspokojone i nic więcej im nie potrzeba. Ktoś powie, że jesteśmy, jako reprezentacja w rankingu FIFA najwyżej w historii. No dobrze, ale co to zmienia? Brak słów. Nie rozumiem tego podniecenia piłką nożną szczególnie w takim wydaniu. Radio i telewizja tylko o tym informują, jakie to wielkie wydarzenie, zamiast siedzieć cicho i jak najszybciej zapomnieć o tym wstydzie.

Osobny temat to kibice piłkarscy. Tzw. kibole. Debile. Oczywiście nie mówię tu o normalnych kibicach, którzy przychodzą na mecze obejrzeć widowisko sportowe. Mówię tutaj o tych debilach, którzy robią zadymy na stadionie i po za nim. Nie wiem, co kieruje tymi ludźmi. Są jak bydło. Pokazali to kibice Legii. Nie wiem, co oni mają w głowie, choć mogę się domyślać. Ich mózgi od ćpania zredukowały się do rozmiarów orzecha włoskiego, a te debile i tak nie wiedzą, do czego służy głowa oprócz oczywiście walnięcia kogoś z bańki. Szok. Nie wiem jak ich nazwać. Bydło, debile. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że działacze Legii na to wszystko pozwalają, bo jak inaczej wytłumaczyć wniesienie rac na stadion Legii, kiedy był mecz pierwszy w Lidze Mistrzów. Chodzę na imprezy sportowe. Wiem jak są wszyscy przeszukiwani przed wejściem na stadion. Jak to możliwe, że takich rzeczy się nie znajduje? Pozwalali, aby zwierzaki wnieśli to na stadion, a teraz liczą straty w związku z zamknięciem stadionu. Obłuda.


W Polskiej piłce nożnej długo się jeszcze nic nie zmieni. Dla Polaków nie jest ważny wynik sportowy. Liczy się kasa, jeżeli mam jej wystarczjąco dużo to, po co starać się o jakieś trofea sportowe, po co mam się pocić. To samo dotyczy działaczy. Taka polska mentalność niestety.

Życie prezesa



Pierwszy post to będzie coś na temat znanego wszystkim Pana Jarosława K. Nie ukrywam, że gość działał kiedyś na mnie jak płachta na byka. Teraz to się zmieniło, bo chyba zwyczajnie mi żal chłopa. Naprawdę. Kiedyś mnie bardzo swoim zachowaniem drażnił, kiedy się pojawiał w telewizji to normalnie dostawałem białej gorączki. Dziś podchodzę inaczej do tego. Pomyślmy przez chwilę, jakie życie ma nasz szacowny Jarek. Bez rodziny, bez przyjaciół, bo jedyni przyjaciele to przyjaciele polityczni, a to nie jest prawdziwa przyjaźń. Ma kota, choć tego nikt nie jest pewien. Zastanówmy się przez chwilę. Czy my byśmy chcieli, aby nasze życie wyglądało tak jak tego Pana? W gruncie rzeczy to jest na prawdę smutne. Musi być straszliwie samotny Pan Kaczyński. Zastanawiałem się kiedyś, czy był on kiedyś związany z jakąś kobietą, czy może tutaj mamy do czynienia z poważniejszą wadą genetyczną. Nie chcę niczego sugerować, ale może to jest kryptogej? 

Druga rzecz, nad którą często się zastanawiam poza nieszczęściem Pana Jarka, to fakt jego przywództwa w partii. Przywódca powinien mieć charyzmę i łatwość nawiązywania kontaktów. Kaczyński nawiązuje łatwo kontakty, ale ze swoimi zwolennikami, a jego charyzma porywa tylko fanatyków PIS. CO jest w nim takiego, że ciągle jest u sterów partii, partii, która pod innym przywództwem osiągnęłaby więcej. Dlaczego wszyscy go się boją, dlaczego w PIS nie ma ludzi, którzy by zakwestionowali jego przywództwo? Nie wiem. Czasami myślę, że ten cały PIS jest tak zakłamany i fałszywy nawet względem siebie, że nie jeden myśli o zmianie lidera, ale boi się o tym komukolwiek powiedzieć, bo zaraz prezes się dowie i poniesie tego konsekwencje. Tam chyba każdy donosi na każdego. To jest masakra. Nie mówi, że w innych partiach jest inaczej, bo tego nie mogę stwierdzić, Mówię jak to wygląda na zewnątrz. 

Ostatnia rzecz, która czasami mnie zajmuje, to fakt głębokiej nienawiści, jaką sieje Kaczyński. Katolik można rzec, powinien być wzorem wszelkich cnót. Jarek jednak woli burzyć niż budować, a to, że na trumnie swojego brata i innych ofiar katastrofy smoleńskie buduje polityczny sukces jest obrzydliwe i nie godne katolika. Gdzie by był Kaczyński gdyby nie katastrofa smoleńska. Gdzie był by PIS? Strach pomyśleć, ale dla PIS wydarzenia w Smoleńsku były tym, dzięki czemu ta partia utrzymała się na powierzchni, a Kaczyński stał się dla nich męczennikiem. Dzięki katastrofie PIS jest gdzie jest! Ja również mam brata, którego mimo wielu różnic bardzo kocham i gdyby coś mu się przydarzyło długo bym dochodził do siebie. Kaczyńskiemu nie przeszkadzało to. Wystartował w wyborach prezydenckich. Jak można. Czy normalny zdrowy człowiek tak by postąpił. Czy nie czuje ten Pan wstydu. 



Podsumowując. Żal mi Prezesa, ale żal mi, dlatego, że chyba poszedł drogą, z której już nie może zawrócić. Szkoda, że droga ta prowadzi do szerzenia nienawiści i różnic społecznych, szkoda, że jego wędrówką kieruje chęć zemsty na kimkolwiek nie za śmierć swojego brata, ale za to, że w życiu prywatnym jest raczej nieudacznikiem i obarcza o to wszystkich. Czy jakaś ukryta opcja gejowska? Nie wiem. Pewnie geje wiedzą.

Sposób na jesienną pluchę?

Im mi smutniej tym więcej chce mi się pisać. O wszystkim. Kolejny blog, który pewnie zakończy się na paru wpisach, ale powiedziałem sobie jak to lubię to dlaczego mam tego nie robić. Może moje hobby to otwieranie kolejnych blogów, robienie kilku wpisów i koniec. Ten będzie inny. Za każdym razem tak mówię, ale postanowiłem, że to jest ostatnie co tworzę. Będzie to blog o wszystkim i o niczym. Czyli jak wszystkie poprzednie. Będę wyrażał tutaj swoje opinie o wszystkim co mnie zainteresuje, jak i pisał trochę o swoim życiu. Nie zachęcam, bo nie wiem co z tego wyjdzie. Zauważyłem, że chęć pisania bloga pojawia się przeważnie na jesień. Może to spoób na zabicie nudy. Nie wiem. zobaczymy. Pozdrawiam